niedziela, 22 stycznia 2012

Natychmiast!

Co nagle to po diable - mówimy i chcemy najpierw wszystko dokładnie przejrzeć, ocenić "za" i "przeciw". A na słowo Jezusa ludzie poszli natychmiast (Mk1,14-20). Zostawili to, co było dla nich aktualnie ważne - jedni przerwali ryby, inni zostawili rodzinę. Pojawia się Ktoś, kto zaprasza do jakiegoś więcej. Bez ociągania, bez narzekania, bez kompleksów i frustracji. Z radością.



Ja zwykle mówię: OK, pomyślimy, po czym za wiele się nie zmienia. Jezus przychodzi dzisiaj. Dziś oczekuje, że zostawię to, co jest nie jest najistotniejsze. Dla każdego jest to coś innego. Małe wybory.

Łączy nas to, że Jezus mówi do każdego: natychmiast!

piątek, 6 stycznia 2012

"Przypadki księdza Grosera"

Z narkotycznych ciągów przerzuciłem się na obyczajowe historie księdza Grosera. Zacząłeczm czytać świetną książkę - ponoć pierwszą powieść o życiu polskich księży. Poleciła mi pewna znajoma - bez wątpienia nie ze względu na świadectwo głębokiej wiary prostego wikarego, który mówi o sobie: Grafoman i kiepski moralista. Powieść łamie tabu, jakim jest życie prywatne księdza (pytanie gdzie się zaczyna i kończy życie prywatne). Błyskotliwy humor, odważna krytyka i kościelne samo życie sprawiają, że aż chce się czytać dalej.

Coś niesamowitego: od dwóch dni spędzam kilkadziesiąt dobrych minut w łóżku na czytanie. Próbowałem sobie przypomnieć kiedy tak było ostatnio. Nulla die sine linea! A gdyby tak postanowić, aby nie było dnia, żeby nie poczytać czegoś dla siebie?

sobota, 31 grudnia 2011

To był super rok!

Ostatni dzień roku. Biorę do reki kalendarz i biegnę myślami przez wydarzenia, które nadały smak codzienności...


Styczeń
Narty
Trwa pierwszy Kurs lektorski w moim wydaniu.
Jasełka w Niegowie - wracają wspomnienia
Taekwondo u MWJ (doświadczenie modlitwy; początek trudnej znajomości)
Pierwszy egzamin z Wazona - cholernie się bałem

Luty
Ferie zimowe w Parafii
Maciek Kop..... (początek długiej, skomplikowanej znajomości. Ale jakże owocnej!)
Pączki z Andrzejem OP
Przyjazd Radosława B. - spotkanie w nieco innej (ekstrawaganckiej) formie
Edyta R.

Marzec
Jestem oficjalnym kandydatem do Święceń
Zostałem po raz drugi lektorem
2. rocznica obłóczyn - ogromnie ważne dla mnie święto
Pierwszy szkic planu magisterki
Karol K. (od Kasi, z którą niestety kontakt się popsuł-szkoda)
Rekolekcje gimnazjalne na Ursynowie (bardzo fajne 3 dni rozmowy o wierze)
Kolokwium z moralnej (przekładane z tysiąc razy, które wreszcie i tak wyszło badziewnie słabo)

Kwiecień
Kursowa Adoracja + (nt. gniewu)
Misterium Męki Pańskiej na Wyścigach (z Piotrem i Józefem - resztę zostawiliśmy ;p)
Kolejne urodziny (słynna dyspensa od studium)
Wielki Czwartek (Rytuał z kolegami, nocna kompleta i zaginiona butelka :D
Wielki Piątek (ty klecho...... ^-^)
Wielka Sobota (błogosławienie pokarmów na Okęciu)
Jezus zmartwychwstaje!

Maj
Pielgrzymka do Ziemi Świętej (dotykanie miejsc sprzed lat, skręcona kostka, super wspomnienia kursowe)
Ostatni egzamin z łaciny (Deo gratias - zdany)
Dzień otwarty w seminarium (+ dysputa)
Pielgrzymka do Lichenia z moimi Babciami z DPS

Czerwiec
Prymicje
Kursowy wyjazd do Lewiczyna
Ostatnie spotkanie z Tomaszem (nic jednak z tego nie będzie - żałuję do dziś :/
Koniec roku!!!!

Lipiec
Kolonia z Kołobrzegiem w górach (czyste szaleństwo logistyczne)
Działka z rodzicami (potrzebny czas)
Wyjazd z narkomanami (niesamowita szkoła życia, ogromna autentyczność, ciężka praca)

Sierpień
Dyżur w Parafii
Parę dni na WAPM (Panda z Józefem -dzięki!! - wyjeżdżając, żałowałem, że tak krótko)
Rekolekcje lektorskie (młodzi pełni chęci spotkania z Bogiem)
Kurs duszpasterski w Zakroczymiu (integracja klerycka, dużo praktycznej wiedzy nt. uzależnień)
Ignacy

Wrzesień
Samemu w Kołobrzegu (Dużo radości z Radkami, Manuelą, Rafałem, Dawidem i in. ;)
Ambitny plan pisania mgr (no comment)
Ewangelizacja w Łowiczu (Duch Święty działa -nawet ja się nawróciłem!!)
Grzegorz P. (bardzo dobry z Ciebie człowiek...)

Październik
IV rok formacji
Skończony paragraf 1.2
Mam swoją grupkę Bierzmowanców
Praktyki w świetlicy na Gorlickiej

Listopad
Wypominki u św. Zofii Barat
Promocja lektorska (patrząc na większość którą znam, jestem z nich baaaardzo dumny!)
Nudne wykłady (Boże, dzięki że stworzyłeś kawę!)
Nowy kurs lektorski (liturgika)
Ewa W.

Grudzień
Spotkanie klasowe (bardzo się ciesze, że jesteśmy razem!)
Mikołaj
Kamil G. (spotkanie po miesiącach...)
Bardzo spokojne Boże Narodzenie (z prezentami i szczerością w oczekiwaniu na Urodziny)

Bardzo dziś dziękuję za to, że Bóg pozwala mi doświadczać niesamowitości - w sakramentach, podczas dziesiątek indywidualnych rozmów, spotkań z nieprzypadkowymi ludźmi, wydarzeń, przez które przechodzę i udaje mi się iść do przodu, wsłuchując się w Jego Słowo, na które próbuję zarzucać sieci i uczyć się, co oznacza życie.

Dzięki za każdego, kogo spotkałem.
Życzę Wam, aby w nowym roku było jak najwięcej wieczorów kończących się stwierdzeniem:   
to był dobry dzień (z Bogiem)!

To niesamowity rok. Aż sam się dziwię, że to moje życie :D Mam nadzieję, że następny będzie lepszy...

Jakbym o czymś zapomniał - dopisujcie! ;)

piątek, 23 grudnia 2011

Przyjście Chrystusa

Na pustyni nie ma wody, jest sucho i gorąco. Dramat, jeśli się tam jest w pojedynkę. To już nie jest samotna wędrówka górska, wśród majestatycznych widoków i śpiewu przyrody. Na pustyni ciągle coś denerwuje i trudno pozbierać myśli. Marzenie o szklance wody wzbudza wielką tęsknotę za czymś, co przyniesie niewyobrażalną ulgę, zaspokojenie najprostszego pragnienia, dzięki któremu będzie możliwa dalsza droga (może nawet z uśmiechem na twarzy). Bez wody nikomu nie da szczęścia spotkanie drugiego człowieka, fatamorgana albo widok przelatującego pelikana. Wszystko wydaje się bez sensu. Sytuacja pogarsza się, gdy na drodze spragnionego pojawi się żmija…

Jezus jest dla mnie taką wodą (a raczej ciągle dojrzewam do tego, by coraz bardziej w taki sposób za Nim tęsknić). Chrystus chce się narodzić w moim i Twoim życiu. Pozwólmy Mu przyjść i dotknąć tych sfer naszej codzienności, które są obciążone grzechem, słabością, nienawiścią i bezsensem. On chce leczyć rany złamanego serca – Twojego serca. Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne!

Nie mogę powiedzieć, że po spotkaniu i przyjęciu Boga moje życie stało się idealne i łatwe. To byłaby ściema! Mogę jednak szczerze przyznać, że warto się o to starać, gdyż Bóg jest prawdziwy! Dzięki Niemu można przejść trudne, bezsensowne i toksyczne chwile załamki i grzechu, co nie tak rzadko się przecież zdarza. A równocześnie zawsze dobrze pogadać z Nim o fajnych chwilach, które mnie spotykają. A to dlatego, że Bóg mnie kocha, a ja Jego. 

Dlatego wierzę, że będzie dobrze! Jezus jest Emmanuelem – chce być bardzo blisko nas, jak dobry kumpel na dobre i na złe. Bóg daje świeżość życia – zaspokaja najprostszą i jednocześnie fundamentalną potrzebę, dzięki której można iść dalej i nawet się uśmiechnąć. Dopóki walczysz z Bogiem – już jesteś zwycięzcą…

Grubson śpiewa:
Dla jednych życie na ziemi to piekło, dla drugich to wymarzony Eden.
Mimo że do celu jeszcze daleko, szczęśliwy jestem, że jak na razie dotąd doszedłem.
Nie ważne jak jest źle – ważne, że mamy w sobie nadzieję!

Tą nadzieją jest dla mnie Chrystus, z którym mogę po prostu iść – mimo wszystko. A więc – przyjdź, Panie Jezu!

wtorek, 20 grudnia 2011

Łącze z Bogiem w oczekiwaniu

Święta Bożego Narodzenia za pasem. Porządki zrobione, prezenty kupione, opłatkiem się już parę razy przełamałem. Co jest ważne 24 grudnia, w Wigilię Uroczystości kolejnych Urodzin Jezusa? 

W naszej kulturze Christmas time zaczyna się już przed 1 grudnia - choinki, Mikołaje, kolędy... Miły i rodzinny nastrój jest, ale jak to się ma do adwentu? Ktoś kiedyś powiedział: Jest w tobie miejsce zdolne do kontaktu z Bogiem. Odnaleźć je można w modlitwie skruszonego serca. Czy jest możliwe znalezienie łączności z Bogiem bez cierpliwego przygotowania i szczerej modlitwy???


niedziela, 4 grudnia 2011

Cel przyciągania

II Niedziela Adwentu. Kolor liturgiczny się zmienił, przygotowania do Świąt się rozpoczęły, studiowanie zmierza ku sesji, kolejne przygotowanie do Bożego Narodzenia... Na początku tego czasu szczerze zapragnąłem, aby Bóg wyprowadził mnie z więzienia. Każdy ma jakieś więzienie. Chciałbym, aby opadły kajdany, które ograniczają moją wolność i sprawiają, że nie jestem gotowy na przyjście Pana.



A dziś wracamy do źródeł, do początku Dobrej Nowiny o Jezusie. Doświadczenie spotkania Chrystusa było przecież tyle razy czymś wspaniałym, dającym siłę, wlewającym pokój w serce. Dziś chyba warto wrócić do tych chwil. I zatęsknić. Przypominam sobie swój Kurs lektorski, Kurs Filipa, Fundament...

Jan Chrzciciel posiadał wizję, która go przenikała i kształtowała. Jego siła, słowa i życie nakierowane były na jeden cel - głoszenie Chrystusa. Wszystko inne podporządkowuje temu. Jan przyciągał wielkie tłumy. Chciałbym przyciągać ludzi - ba! każdemu księdzu na tym zależy! Ale jak trudne jest niezatrzymywanie ludzi tęskniących za Bogiem na marnym człowieku w sutannie, który aktualnie wydaje się być wspaniały i mądry, i dobry.